StarCraft Area Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Września 29, 2022, 12:38:04 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
+  StarCraft Area Forum
|-+  StarCraft 2
| |-+  Dyskusje ogólne
| | |-+  Dlaczego "Der_SpeeDer czuje się ukontentowany"?
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 4 5 [6] 7 8 Drukuj
Autor Wątek: Dlaczego "Der_SpeeDer czuje się ukontentowany"?  (Przeczytany 57816 razy)
Gotrek
Administrator
*****
Wiadomości: 125



« Odpowiedz #75 dnia: Lipca 24, 2015, 11:30:37 pm »

No tak, ale na moje oko pierwotne zergi były trochę  zbyt rozwinięte, bez udziału xel naga

Bez udziału Xel'Naga? Zarówno Protossi jak i Zergowie zostali na początku poddani inżynierii Xel'Naga (lub też światy na których powstali były poddane inżynierii). Xel'Naga potem wrócili by zobaczyć jakie ciasto z tego wyszło i czy warto wsadzić rasę do piekarnika w celu dalszej obróbki :) Zergowie, nawet pierwotni, byli więc wystarczająco zaawansowaną rasę, żeby zrobić im tzw. uplift.

Kontrola Overminda przez Amona jest dziwna tylko w tym, że jeden Xel'Naga zdołał to zrobić podczas gdy cała horda jego pobratymców była na orbicie. Sounds fishy... I Amon to zrobił będąc martwym? No chyba, że nie był wtedy martwy lub "kontrola Amona" oznacza "kontrola przez kogoś służącego Amonowi". Jeśli to pominiemy, to kontrola Overminda przez Amona średnio się różni od kontroli Raszagal przez Kerrigan...
Zapisane

"Failing to prepare is preparing to fail".

"The last thing one knows in constructing a work is what to put first"
   — Blaise Pascal.

"Osoby używające więcej niż 3 wykrzykników lub pytajników to osoby z zaburzeniami własnej osobowości
   — Terry Pratchett.
Der_SpeeDer
Global Moderator
*****
Wiadomości: 343


Jaszczury GÓRĄ!


« Odpowiedz #76 dnia: Listopada 15, 2015, 10:32:13 pm »

No więc... kilka dni temu nabyłem w Empiku wielki finał StarCraftowej sagi - "Legacy of the Void", znaczy - zainstalowałem, odpaliłem, przeszedłem...

Moje odczucia po graniu, choć mieszane, są generalnie pozytywne. Nie jestem pewien, czy udało się toto równie dobrze, jak "Wings of Liberty", ale zaprezentowana historia z pewnością kładzie na łopatki mizerny epizod drugi. Opisując nową i przy tym ostatnią (tja, jeszcze zobaczymy...) grę z serii, skupię się przy tym na kampanii oraz fabule, aniżeli mechanice gry czy nowych jednostkach. Uwaga, będą spoilery.

Na wstępie muszę rzec, iż bardzo mi się nie spodobało, że tworząc kampanię LotV, panowie z Blizzarda popełnili dokładnie ten sam błąd, co przy robieniu HotS - znaczy, oparli ją na "sznurkowym" wypełnianiu misji. Kampania w WoL była o wiele bardziej nieliniowa, wybór misji był zdecydowanie większy i bardziej swobodny, dzięki czemu cała struktura kampanii pozwalała na rozwinięcie kilku wątków pobocznych. I tak powinno było pozostać, do cholery. Zamiast tego, w HotS szło toto jak po sznurku... i w LotV niestety też idzie toto jak po sznurku. Napływają do nas jeno wieści o tym, co dzieje się gdzieś indziej, ale są to wieści naprawdę ogólnikowe.

Jednakowoż... abstrahując od tego faktu, muszę rzec, iż przedstawiona w LotV historia stoi na wyższym poziomie, niż ta z epizodu poświęconego Zergom. Muszę przyznać, że udzielił mi się przykładowo nastrój narastającej beznadziei, gdy w początkowym stadium kampanii jest tylko coraz gorzej, a poszczególne misje nie tylko nie poprawiają sytuacji, ale wręcz prowadzą od jednej katastrofy do drugiej. W końcu jednak pojawia się światełko w tunelu, w końcu cała ta krucjata zaczyna nabierać sensu, w końcu nachodzi gracza myśl, że cała ta historia może się jednak dobrze skończy. I za to w gruncie rzeczy należy się panom z Blizzarda pochwała - od początku spodziewałem się, że ta historia może się zakończyć tylko happy endem, a jednak potrafili tę historię opowiedzieć tak, by happy end wcale nie wydawał się taką oczywistością.

W historii spodobało mi się też parę motywów, wyjaśniających rozmaite wątki z wcześniejszych dwóch części, na które wcześniej psioczyłem - na przykład, skąd u licha wziął się duch Tassadara albo czemu tak szybko zabiliście Durana/Naruda. Nie spodobało mi się natomiast, że historia po prostu nie zamyka wszystkich wątków z poprzednich odsłon. Na przykład, nie zostaje nic wyjaśnione w kwestii pierwotnych Zergów, ani Dehaki. Można co prawda domniemywać, że pozostają sojusznikami Roju, ale bez przesady - Dehaka był jedną z najważniejszych person w poprzedniej odsłonie, dlaczego teraz nie poświęcono mu nawet wzmianki? Wątek Niadry (tej, która w HotS zabawiła się w "ósmego pasażera Nostromo" na statku Protossów) też przepadł w nicości - a zdawałoby się, że zostanie jakoś zakończony w kampanii poświęconej Protossom, którzy... no, wiecie - byli podstawowym celem Niadry? Których zapowiedziała, że będzie nadal zabijać? A gdzie tam. Po prostu ją olano. Ani słowa. Wzięła się i znikła.

Nie podoba mi się również stosowana wciąż przez Blizzard taktyka odgrzebywania trupów. Zgadnijcie, którą postać z "jedynki" wyciągnęli z grobu tym razem... Oczywiście, można bronić tej koncepcji - że to nie jest tak naprawdę ta właśnie postać, że to tylko jej kopia, która ostatecznie sama wybiera sobie nowe imię i odcina się od pierwowzoru... Ale PO CO to w ogóle? Inaczej się nie dało wprowadzić tego wątku Czyścicieli? Skoro już wspomniałem o odgrzebywaniu trupów - miło, że wreszcie pojawiło się coś, co mógłby zrobić właśnie Stukow, a nie dowolna inna postać (zemsta za własną śmierć), ale taka pojedyncza scenka to wciąż o wiele za mało, żeby przywracać do życia tę postać!

Nie spodobała mi się także - uwaga, MEGA SPOILER - śmierć Zeratula. Znaczy, nie boli mnie tyle sam fakt, że zginął, co okoliczności, w jakich to się stało. Naprawdę, nie można mu było zapewnić "większej" sceny śmierci? Takiego naprawdę wielkiego, emocjonalnego boomu? To przecież jedna z najważniejszych postaci w uniwersum, a oni uśmiercili go jak za pstryknięciem palcami. Tassadar, postać równie wielkiego formatu, poświęcił się, by zniszczyć Nadświadomość - to była naprawdę świetna i poruszająca scena śmierci, odpowiednio chwalebna i mająca naprawdę znaczny wpływ na fabułę. A Zeratul? Zeratul? Ot, Artanisowi odbiło i Zeratul musiał zginąć, po prostu przywracając mu zdrowe zmysły - tylko dlatego, że przez bite pół minuty stał i gapił się, zamiast od razu odciąć mu ten jego "warkocz". Naprawdę, to było uśmiercenie postaci po najmniejszej linii oporu.

Ponarzekałem trochę, może teraz dla odmiany powiedziałbym o paru rzeczach, które mi się podobały. Mówiłem już, że początkowe misje kampanii sprawiały, że naprawdę podupadłem na duchu - muszę jednak również dodać, że kolejne misje, już na owym duchu podnoszące, są też zrealizowane całkiem rozsądnie. Nie ma jakiegoś jednego, wielkiego deus ex machina, które odwraca sytuację o sto osiemdziesiąt stopni, każdy kolejny kroczek ku odzyskaniu nadziei na zwycięstwo jest całkiem nieźle przemyślany i wszystko rozgrywa się stopniowo. Najpierw nadarza się okazja, by obrócić Tal'darimów przeciwko Amonowi, bo niektórzy z nich się w końcu połapali, że ich też Amon zamierza ostatecznie wytłuc do zera. No, ale przecież trzeba najpierw pomóc tym "otrzeźwionym" dojść do władzy... Potem jest jeszcze porzucony eksperyment z Czyścicielami, których można przeciągnąć na swoją stronę - no, ale przecież są tam już Zergowie pod kontrolą Amona, a i nie wiadomo, czy sami Czyściciele zechcą współpracować... Tak czy inaczej, wszystko to sprawiało wrażenie rozsądnego biegu wydarzeń, a nie jakichś wyciągniętych z czterech liter głupot, które autorzy wymyślili, bo tak im się zachciało.

Inna sprawa to motywy, które niejako wywracają do góry nogami pewne wątki i motywy z "jedynki" - kampania LotV rzuca przykładowo całkiem nowe światło na historię "narodzin" Protossów i Zergów. Podpowiedź jest zresztą zawarta w słowach Amona, które padły bodaj już w WoL - "jak byłem waszym początkiem, tak będę waszym końcem". Podejrzewam, że jednym będzie się to podobać, inni nazwą to bluźnierstwem i zdradą wobec oryginalnej StarCraftowej fabuły.

Muszę też rzec parę słów o zakończeniu. Dla nikogo nie będzie chyba tajemnicą, że epilog (trzy misje, odrębne od głównej kampanii LotV) to w gruncie rzeczy ostateczna walka sojuszu wszystkich trzech ras StarCrafta (a tak naprawdę, tylko tych ich "odłamów", które postanowiły się sprzymierzyć - co jest miłe) z Amonem. W walce tej otrzymują zresztą niespodziewaną (albo i spodziewaną) pomoc. Samo zakończenie jest... powiedziałbym, że lakoniczne. Narzekałem już, że LotV nie zamyka wielu wątków z poprzednich gier, którymi wypadałoby się zainteresować, gorzej jednak, że sama końcowa narracja (kilka obrazków z tekstami) też jest naprawdę lakoniczna i bardzo niewiele tłumaczy. Generalnie rzecz biorąc, mamy po prostu happy end - i to dość cukierkowy, pod niektórymi względami (Dominium, na przykład, pod rządami Valeriana wreszcie staje się ostoją prawości, pokoju i dobrobytu). Nie narzekałbym jednak na to - uważam, że naszym bohaterom, po wszystkich ich wysiłkach, po prostu należał się jakiś happy end. Narzekałbym natomiast na lakoniczność wspomnianej narracji - jest na przykład stwierdzone, że Zagara przejęła po Kerrigan funkcję władczyni Roju Zergów i że zajęła Char oraz okoliczne systemy. No dobrze, ale co poza tym? Czy Zergowie wrócili tym samym na swoją dawną ścieżkę? Czy też może - o, zgrozo - stali się dobrzy i nie szukali zwady z innymi rasami (ktoś mnie kiedyś straszył takim obrotem spraw)? Co innego sojusz Zergów - pod komendą Kerrigan, która zachowała swoje człowieczeństwo - z innymi rasami, celem zlikwidowania wspólnego zagrożenia, a co innego sytuacja, gdy Zergowie faktycznie stają się immanentnie dobrzy. Oszczędzilibyście mi lepiej, panowie z Blizzarda, tej koszmarnej wizji i postawili sprawę jasno - Zagara objęła komendę nad Zergami i znów zaczęła zżerać inne światy. I jeszcze ten tekst o tym, jak to - z niewyjaśnionych przyczyn - na wcześniej martwych światach pojawia się życie... Co to w ogóle miało być? Nie wiem też, co mam myśleć o tej ostatniej scenie z udziałem Raynora i Kerrigan.



Ogólnie rzecz biorąc... To już naprawdę koniec? Wolałbym, żeby więcej opowiedziano o tym, co się w ogóle w uniwersum dzieje, zamiast skupiać się tylko i wyłącznie na Amonie i jego pokonaniu. Oczywiście, sama historia od tej strony została opowiedziana zupełnie nieźle, ale panowie z Blizzarda sami narzucili sobie bezsensowne ograniczenie, porzucając całkowicie wątki, które sprawiały, że fabuła pierwszego StarCrafta była tak ciekawa, tak nietypowa i tak dojrzała - polityka, szarość zamiast czerni i bieli i te sprawy. I skoncentrowali się na wątku Amona, który był właściwie skazany na sztampę oraz gotowe rozwiązania, takie jak ów wielki sojusz trzech ras.



...



Naprawdę koniec?
« Ostatnia zmiana: Listopada 15, 2015, 10:56:19 pm wysłana przez Der_SpeeDer » Zapisane

"Mów mądrze do głupca, a nazwie cię idiotą"

Eurypides
SirRaspberry
VIP
*
Wiadomości: 354


Krystal fan


« Odpowiedz #77 dnia: Listopada 21, 2015, 12:22:06 am »

Ja przeszedłem narazie do misji na Shakuras (boom...) i jeżeli chodzi o fabułę, to mi się bardzo podoba. Jest dużo nawiązań do jedynki (choćby i królowe z Broodwar) +.

To co mi się nie podoba to bollywoodzki styl. Przykłady?
Filmik Zeratul vs Artanis... litości...
Ci źli mają czerwone oczy... oh god plz kill me (jest to rzecz, która mnie rozśmiesza, ponieważ przy takich np laserach to właśnie te czerwone są najsłabsze...)

Aaa no i oczywiście bateryjki op (nie dość, że zbuffowane, zajmują mniej miejsca to jeszcze kosztują mniej xD).

Edit: Zauważ, że historia jedynki też skupia się na pewnych wydarzeniach, a to co jeszcze dzieje się w uniwersum pokazują inne mapy :).
Zapisane

And that's to say "thank you".
Zardon
Level 5-4
*
Wiadomości: 165



« Odpowiedz #78 dnia: Listopada 24, 2015, 02:08:52 pm »

Naprawdę koniec?

Daj Boże. Dziwię się Wam, bo mi się LotV nie podobało. Bardzo mi się nie podobało. Może nawet bardziej niż HotS.
Dlaczego?
Pomijając fabułę (i spoilery) nawet misje totalnie popsuli. Znaczna większość opiera się na zniszczeniu 3-5 obiektów na mapie z misjami dodatkowymi na zniszczenie 2 innych obiektów. Druga część misji to misje na czas; broń się przez X czasu lub zniszcz coś w X czasie. Z całej kampanii były tylko dwie, w miarę nowe misje: przepychanie sił podczas obalania władzy Tal'darimów i misja w której mamy ruchomą bazę na platformie.
Nie było ani jednej, klasycznej, misji na zniszczenie bazy wroga. Ani jednej, gdzie na spokojnie można by coś zaplanować, przyszykować, zająć się obroną bazy, wyprodukować armię i taktycznie rozwalić przeciwnika. Zamiast tego gracz jest zmuszony ciągle biegać po mapie od punktu A do punktu B niszcząc jakieś specjalne obiekty i robiąc masy jednostek, nie za bardzo nawet zwracając uwagę jakich, bo właściwie nie ma to czasu. Trzeba pędzić, bo albo czas Ci się skończy, albo armię Ci wytną i zostaniesz na lodzie.
Misje z bohaterami były potwornie nudne. Nie można przecież było zrobić normalnej misji z bohaterem, po Bożemu, tak jak kiedyś. Nie, trzeba było udziwniać dają im kosmiczne umiejętności i rzecz jasna z misją zniszczenia jakiś obiektów na mapie.
90% misji przeszedłem Dragoonami, pędząc na oślep pod presją czasu. Raz użyłem Dark Archonów, ze dwa razy Dark Templar. Mothership niestety nie zdążył się pojawić w grze.

To teraz powiem o fabule (SPOILERY).
Tak jak napisał Der_SpeeDer w tej grze nie ma szarości, polityki, intryg, a sama historia jest dojrzała jak opowiadania 12-latka. Poza genezą Protossów i Zergów nie było ani jednego ciekawego wątku. To aż straszne. Natłok dialogów, które mniej więcej w połowie gry zaczęły mnie nudzić (jak np.: dialogi Fenixa podczas których w kółko owy Fenix powtarza, że jest tylko klonem i że czuje się zagubiony) do tego stopnia, że pod koniec nawet nie klikałem na postacie na Włóczni. Po prostu miałem gdzieś to, czy Fenix wreszcie przestał być smutny bo jest klonem, czy Veruna wątpi w powodzenie naszej misji, czy też inna postać wyczuwa nienawiść Amona. Po kilku nic nie wnoszących tekstach miałem ich dość.
Zakończenie nie było wcale lepsze, ale wcale mnie to nie dziwi. Jakaś Otchłań, która ni w ząb nie pasuje do tematów sci-fi, przepowiednia, durdymały i cukierkowa historia miłosna. Kerrigan zamienia się w anioła, ratuje Wszechświat od diabła i na końcu przemienia się w człowieka by zabrać ze sobą zakochanego Raynora. Wzruszające. Mogłaby jeszcze się przemienić w latającego wieprzo-ryba, bo jeszcze takim czymś to nie była. Póki co to była już 3 razy człowiekiem (wraz z końcową sceną), 2 razy Zergiem i 1 Xel'nagą. W SC3 mogliby zrobić jeszcze jedno kółeczko i na końcu zamienić ją w Protossa. Bo czemu nie. Uniwersum bardziej już chyba nie ucierpi.

Jedynymi plusami tej fabuły są postacie Artanisa i Alaraka. Ten pierwszy sprawiał świetne wrażenie jako zdeterminowany bohater i przywódca. Drugi również był silnym przywódcą, który jednak nie pałał zbytnią sympatią do Artanisa i jego ziomków.

Cóż... ten dodatek to dla mnie rozczarowanie. Moja kampania Protossów ma lepszą fabułę :D Przynajmniej nie jest liniowa i ma 8 zakończeń. A Blizz co? A Blizz nie ma pomysłów i moim zdaniem mocno to widać po SC2.

Jednak są też i dobre strony produkcji. Tryb współpracy jest bardzo fajny. Protosska muzyka jest dużo lepsza. Wizualnie prezentuje się to wspaniale, epicko wręcz. Ogółem jest to taki piękny papierek owijający króliczego bobka.

EDIT: tak właściwie to nie oddałem należnych pochwał muzyce. Nowa muzyka Protossów jest idealna. Do kampanii nie zamierzam wracać, ale muzykę dość często sobie odpalam i pewnie będę jeszcze przez jakiś czas.
« Ostatnia zmiana: Listopada 24, 2015, 02:46:34 pm wysłana przez Zardon » Zapisane
SirRaspberry
VIP
*
Wiadomości: 354


Krystal fan


« Odpowiedz #79 dnia: Listopada 25, 2015, 03:51:54 pm »

Przybyłem, zobaczyłem, przeszedłem.


...gracz jest zmuszony ciągle biegać po mapie od punktu A do punktu B niszcząc jakieś specjalne obiekty i robiąc masy jednostek, nie za bardzo nawet zwracając uwagę jakich, bo właściwie nie ma to czasu. Trzeba pędzić, bo albo czas Ci się skończy, albo armię Ci wytną i zostaniesz na lodzie.

Moim zdaniem pasuje to do tej kampanii, szczególnie w pierwszych misjach, kiedy w jakiekolwiek miejsce nie polecimy jest totalny burdel i nawet z samej fabuły wynika, że trzeba się śpieszyć, żeby w ogóle przetrwać. Jak napisał Der_SpeeDer przez połowę kampanii towarzyszy uczucie beznadziei i to mi się podobało.


Misje z bohaterami były potwornie nudne. Nie można przecież było zrobić normalnej misji z bohaterem, po Bożemu, tak jak kiedyś. Nie, trzeba było udziwniać dają im kosmiczne umiejętności...
Mi też się to nie podoba, bardzo.

Ogółem kampania i jej fabuła mi się podobały (ale jak przeszedłem epilog to moja euforia minęła), mimo iż nie ma takich zwrotów jak w jedyneczce. Po prostu nie spodziewałem się zagmatwanej fabuły po Hotsie^^.
System wybierania jednostek jak i ich ilość mi się bardzo podoba, zwłaszcza powroty jednostek z jedynki, chyba nie ma tu osoby, która nie zachwyciła się głosem dragoona?. Polecam przesłuchać teksty Ascendanta (HT Tal'darim). Postacie są ok, szczególnie Alarak i jego wieczne docinki w stronę Artanisa.
Denerwowały mnie natomiast "błędy" i niekonsekwencja. Rohana jest tak zsynchronizowana z Khalą, że dosłownie lewituje... ok, po odcięciu od Khali dalej lewituje, fuck logic. Walcząc z jednostkami Tal'darim można zauważyć, że są to domyślne jednostki ze skórką (rzucił mi się w oczy Void Ray, który atakował tylko jeden cel). No i jak to jest, że po zniszczeniu zasilania Psi Matrix dalej jesteśmy w stanie jej używać (teleportacja budynków, jednostek...)?
Misje są naprawdę różne i nie rozumiem spiny Zardona. Fajny pomysł był na misję z KeyStonem (który mi się kojarzył ciągle z KeyBlade :D) jak i już wspomniany wcześniej Rak'Shir.

To co niepodobało mi się najbardziej to, jak ja to nazywam, bollywódzki styl, czego najlepszym przykładam jest walka Artanisa i Zeratula.

Edit: Przynajmniej Tassadar to nie Tassadar! Za to +, ale Kerrigan na końcu...
« Ostatnia zmiana: Listopada 25, 2015, 04:07:48 pm wysłana przez SirRaspberry » Zapisane

And that's to say "thank you".
Zardon
Level 5-4
*
Wiadomości: 165



« Odpowiedz #80 dnia: Listopada 25, 2015, 09:31:25 pm »


Moim zdaniem pasuje to do tej kampanii, szczególnie w pierwszych misjach, kiedy w jakiekolwiek miejsce nie polecimy jest totalny burdel i nawet z samej fabuły wynika, że trzeba się śpieszyć, żeby w ogóle przetrwać. Jak napisał Der_SpeeDer przez połowę kampanii towarzyszy uczucie beznadziei i to mi się podobało.


Nie no, początek faktycznie był całkiem udany. Nawet scena śmierci Zeratula była fajnie pomyślana i mi się podobała. Szczególnie moment gdy Zeratul już podjął decyzję i przed atakiem powiedział: "Moje życie za Aiur". Było to całkiem klimatyczne :)
Trochę mnie tym zaskoczyli, ponieważ spodziewałem się, ze Zeratul będzie całkiem jak Medivh, zgarnie Raynora, Kerrigan i Artanisa by poprowadzić ich przeciwko Amonowi. 

System wybierania jednostek jak i ich ilość mi się bardzo podoba, zwłaszcza powroty jednostek z jedynki, chyba nie ma tu osoby, która nie zachwyciła się głosem dragoona?.

Tak, to było całkiem ok. Te wszystkie stare teksty (dragoon: "powróciłem") nawet po polsku brzmiały podobnie do tych z jedynki. Fenix też miał chyba jakieś stare teksty. No ale cóż... to tylko małe smaczki.

Misje są naprawdę różne i nie rozumiem spiny Zardona.

Szkoda, że nie liczyłem ile jest misji na jedno kopyto.
Może kiedyś zrobią spis misji, jedna pod drugą wraz z celem głównym. Na moje oko jakieś 80% misji to "zniszcz coś w punkcie A, B i C". Często też wrzucą do tego limit czasowy i trzeba ganiać z wojskiem po mapie. Ja jestem zawiedziony tym dodatkiem.

https://www.youtube.com/watch?v=GisG7HRk-3k
Zapisane
dunio1
VIP
*
Wiadomości: 37


« Odpowiedz #81 dnia: Listopada 25, 2015, 10:30:02 pm »

Cytuj
Misje są naprawdę różne i nie rozumiem spiny Zardona.

Naprawdę różne? A to ciekawe, bo ja miałem wrażenie że praktycznie 90% misji polegała na tym samym.  Do tego ostatnia misja lotv była praktycznie kopią misji ostatniej wola.
Zapisane
SirRaspberry
VIP
*
Wiadomości: 354


Krystal fan


« Odpowiedz #82 dnia: Listopada 26, 2015, 08:43:28 pm »

Myślę, że nie ma osoby, która by nie była zawiedziona lotv. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że od początku wiedzieliśmy, że raczej na pewno będzie to zakończenie sagi. Oczekiwaliśmy rozwiązania poszczególnych wątków, każdy w inny sposób, bo zazwyczaj każdy patrzy na wydarzenia i fabułę trochę inaczej i ma inne oczekiwania i gust. Dlatego hl3 nie powstał :). Blizzard spróbował i moim zdaniem nie jest źle. Pewnie, mogłoby być dużo lepiej pod wieloma względami (naprawdę wielome), ale ja się dobrze bawiłem przez większą część kampanii.
Zapisane

And that's to say "thank you".
dunio1
VIP
*
Wiadomości: 37


« Odpowiedz #83 dnia: Listopada 26, 2015, 11:15:21 pm »

Akurat epilog i zakończenie w grze jest naprawdę bardzo złe.
Zapisane
Zardon
Level 5-4
*
Wiadomości: 165



« Odpowiedz #84 dnia: Listopada 27, 2015, 10:29:54 am »

Blizzard spróbował i moim zdaniem nie jest źle. Pewnie, mogłoby być dużo lepiej pod wieloma względami (naprawdę wielome), ale ja się dobrze bawiłem przez większą część kampanii.

Moim zdaniem Blizzard w ogóle nie spróbował. Taką fabułę naprawdę wymyśla się w wieku 12 lat. Pamiętam, że jak miałem 10 lat to po obejrzeniu Drużyny Pierścienia sam miałem głowę pełną pomysłów na podobne historie. Na pewno nie jestem pod tym względem wyjątkowy... może dziecko jakiejś szychy z Blizzarda uparło się, że chce swoją fabułę w SC2 :D
Rozumiem, że gra jest skierowana do młodzieży, ale bez przesady. Całościowo ta historia jest beznadziejna. Banalna, prosta, oczywista, a jedynym zaskakującym momentem jest śmierć Zeratula.

To co im wyszło to rozgrywka i multiplayer. Audiowizualnie też jest bardzo dobrze. W kampaniach widać rozmach, jest mnóstwo przerywników filmowych, dialogów, ale co z tego, jak sama historia jest bardzo kiepska.

WoL jeszcze mi się podobało. Misje były fajne, Raynor-pijak jak najbardziej też, Tychus, Matt, przez moment był Narud. Coś się działo i mimo iż był wątek przepowiedni (pasujący raczej do średniowiecznego fantasy niż do sci-fi) o Kerrigan która uratuje Wszechświat, to liczyłem na to, że historia potoczy się inaczej i że jakoś to będzie. Bo przecież nie pójdą w tę przepowiednię na serio... taką miałem nadzieję.
HotS mniej mi się podobało. Misje nadal były fajnie zrobione, ale niestety fabuła z przepowiednią była całkowicie na poważnie i pewne było, że skończy się to sojuszem trzech ras. Do tego doszły takie postacie jak wskrzeszony Stukov i brodaty Zerg. Kerrigan zamieniona w człowieka zamieniła się znów w Zerga. Narud znów pojawia się na moment i sobie po prostu ginie (fantastycznie wykorzystana postać... brawo Blizzard).
LotV mi się nie podobało. Oprócz fabuły spartolili też misje o czym już pisałem wcześniej. Ponownie raczą nas wskrzeszonym bohaterem, ponownie wrzucają wątki nie pasujące do sci-fi i Starcrafta, czyli Otchłań w której gromadzą się "złe dusze" i nasi bohaterowie muszą się dostać do tych zaświatów by zabić martwego już Naruda i Amona. Do tego świetlista Kerrigan i słodkie zakończenie jej miłości z Raynorem.

Serio to nazywasz próbowaniem? Jeśli chodzi o poddanie próbie cierpliwości graczy to tak, faktycznie spróbowali. Udało im się mnie zniechęcić na tyle, że raczej nie będę czekał na nowego Warcrafta (zastanawiają się, czy po SC2 nie wziąć się za War4).
Zapisane
SirRaspberry
VIP
*
Wiadomości: 354


Krystal fan


« Odpowiedz #85 dnia: Listopada 28, 2015, 02:38:18 pm »

Akurat epilog i zakończenie w grze jest naprawdę bardzo złe.
Tak uważam.

Serio to nazywasz próbowaniem? Jeśli chodzi o poddanie próbie cierpliwości graczy to tak, faktycznie spróbowali. Udało im się mnie zniechęcić...
Jeśli chodzi o epilog i ostatnie 2 misje samej kampanii podzielam Twoje zdanie. Po prostu nie jestem jakoś szczególnie rozczarowany bo po fabule zaserwowanej w HoTS nie spodziewałem się w LoTV wiele. To, że grało mi się fajnie przez większość kampanii nie znaczy, że oceniam całość na bdb, bo tak nie jest, po finałowym epizodzie należało się spodziewać lepszej fabuły, rozwinięcia (bądź zakończenia) większej ilości wątków. Wybrali happy end(czego sam nie lubię), ich sprawa.
Jestem szczególnie zaskoczony (pozytywnie), że pokazali aż taki kontrast między Protossami, których znają gracze z jedynki a Tal'Darim, oraz to, że Amon odrzucił Tal'Darim (szczerze, taki zwrot akcji nie przeszedł mi nawet przez myśl).
« Ostatnia zmiana: Listopada 28, 2015, 03:10:54 pm wysłana przez SirRaspberry » Zapisane

And that's to say "thank you".
Der_SpeeDer
Global Moderator
*****
Wiadomości: 343


Jaszczury GÓRĄ!


« Odpowiedz #86 dnia: Listopada 28, 2015, 03:52:16 pm »

Rozumiem, że gra jest skierowana do młodzieży, ale bez przesady. Całościowo ta historia jest beznadziejna. Banalna, prosta, oczywista, a jedynym zaskakującym momentem jest śmierć Zeratula.

I w ogóle ten cały motyw z nagłym spaczeniem Khali, z wysadzeniem całego Shakuras w cholerę, z odkryciem na Ulnarze, interwencją Alaraka...

Zaś motywy, że trzy rasy w ten czy inny sposób będą musiały się sprzymierzyć przeciwko wspólnemu zagrożeniu, albo że będą musieli sięgnąć po jakąś starożytną potęgę, by pokonać większe zło, były w zasadzie oczywiste już od zakończenia Brood Wara. Ale, oczywiście, wszystko, co robi Brood War, jest dobre, a SC2 - złe. Poza tym, jestem pewien, że cały ten motyw z rolą Kerrigan jako czynnika mogącego pomóc w ocaleniu wszechświata jest znacznie bardziej oklepany, niż, bo ja wiem - ten maksymalnie przenicowany w amatorskich kampaniach motyw, że to Kerrigan jest głównym wrogiem do pokonania? Tymczasem Blizzard odszedł mimo wszystko od najbardziej banalnego i schematycznego rozwiązania w tej kwestii. I jaką widzę reakcję? Marudzenie. A jakże.

Narud znów pojawia się na moment i sobie po prostu ginie (fantastycznie wykorzystana postać... brawo Blizzard).

Halo? Pobudka? Jak się okazuje w LotV, Duran NIE ZGINĄŁ. To była ZMYŁA.

Ponownie raczą nas wskrzeszonym bohaterem, ponownie wrzucają wątki nie pasujące do sci-fi i Starcrafta, czyli Otchłań w której gromadzą się "złe dusze" i nasi bohaterowie muszą się dostać do tych zaświatów by zabić martwego już Naruda i Amona.

Przepraszam, ale o czym ty do licha bredzisz? Od kiedy Otchłań to "zaświaty", w których gromadzą się "złe dusze"? Od kiedy to Duran i Amon byli martwi w chwili, gdy bohaterowie wkraczają do Otchłani? Niby fabuła robiona przez dwunastolatka, a jednak udało ci się całkowicie nie zrozumieć jej co istotniejszych niuansów. Otchłań to nie są żadne "zaświaty", tylko po prostu wymiar istniejący obok naszej rzeczywistości, który wcale nie jest novum w uniwersum StarCrafta (patrz poniżej), i nigdy w trakcie poprzednich kampanii bohaterowie nie uśmiercili ani Durana, ani Amona. Zniszczyli tylko ich manifestacje w naszym świecie, ale ich własna cielesna powłoka i psyche nadal istniały w Otchłani. Więc wyruszyli tam, żeby ich unicestwić permanentnie.

Poza tym, dlaczego uparcie twierdzisz, że Otchłań i siły w niej zawarte to elementy nie pasujące do SF, ani do StarCrafta? Przecież to właśnie w StarCrafcie jednym z kluczowych elementów fabuły były rozmaite mistyczne moce, jakimi władali Protossi i które przyczyniły się do pokonania takiego czy innego zła. Mroczni Templariusze z ich mocą - pochodzącą (A TO NIESPODZIANKA!!!) właśnie z Otchłani - która czyni ich jedynymi wojownikami zdolnymi do całkowitego unicestwienia Cerebratorów oraz Overminda (nie niszczyli tylko ich cielesnej formy, ale w ogóle wymazywali ich z egzystencji). Cała fabuła czwartego epizodu, która sprowadzała się do tego, by odnaleźć dwa starodawne kryształy i z ich pomocą uwolnić potężną moc, drzemiącą w świątyni Xel'Naga na Shakuras. Nie widać, żeby to wcześniej przeszkadzało, ani też uchodziło za elementy "nie pasujące do sci-fi". A teraz SC2 zgłębia motyw Otchłani, z której Nerazimowie od dawna czerpią swoje moce - i wielka tragedia gotowa (z drugiej strony, jeśli się wymyśla takie bzdury, że Otchłań to niby "zaświaty"... wtedy fabuła od tej strony rzeczywiście może się wydawać głupsza, niż w rzeczywistości). Jak dla mnie, albo ty grałeś w jakiegoś innego StarCrafta, albo pamiętasz z niego tylko to, co chcesz pamiętać, albo po prostu w pełni świadomie mijasz się z prawdą.



Swoją drogą, napisałbym jeszcze erratę do własnego komentarza na temat końcowej narracji LotV. Pominąłem wcześniej jedno drobne, acz kluczowe słówko w opisie dalszych poczynań roju Zergów oraz Zagary. Stało wyraźnie napisane, że ta ostatnia zajęła Char i okoliczne układy siłą. A zatem - nie ma powszechnej miłości i zgody, Zergowie powracają po prostu do swojej dawnej roli. Yaaay!
Zapisane

"Mów mądrze do głupca, a nazwie cię idiotą"

Eurypides
Zardon
Level 5-4
*
Wiadomości: 165



« Odpowiedz #87 dnia: Listopada 29, 2015, 11:21:25 am »

Zaś motywy, że trzy rasy w ten czy inny sposób będą musiały się sprzymierzyć przeciwko wspólnemu zagrożeniu, albo że będą musieli sięgnąć po jakąś starożytną potęgę, by pokonać większe zło, były w zasadzie oczywiste już od zakończenia Brood Wara.

Oczywiste? Chyba faktycznie dawno nie grałem w SC1, ale nie pamiętam czegoś takiego. Czas chyba przejść jedynkę od nowa.

Ale, oczywiście, wszystko, co robi Brood War, jest dobre, a SC2 - złe. Poza tym, jestem pewien, że cały ten motyw z rolą Kerrigan jako czynnika mogącego pomóc w ocaleniu wszechświata jest znacznie bardziej oklepany, niż, bo ja wiem - ten maksymalnie przenicowany w amatorskich kampaniach motyw, że to Kerrigan jest głównym wrogiem do pokonania? Tymczasem Blizzard odszedł mimo wszystko od najbardziej banalnego i schematycznego rozwiązania w tej kwestii. I jaką widzę reakcję? Marudzenie. A jakże.

Tak, marudzenie, bo dla mnie nie jest to dobre rozwiązanie. Nie musieli z niej robić głównego wroga do pokonania, ale nie musieli z niej robić wybawicielkę Wszechświata, bo moim zdaniem zupełnie to nie pasuje do tej postaci. Kerrigan akurat całkiem dobrze pamiętam z jedynki i jest to zupełnie inna postać niż ta z dwójki.
Mogli zrobić "Grę o Tron w kosmosie", ale cóż... przynajmniej Tobie się podobało.

Halo? Pobudka? Jak się okazuje w LotV, Duran NIE ZGINĄŁ. To była ZMYŁA.

Siedział w Zaświatach razem z Amonem, czyli obaj zginęli :D
Amon i Duran stracili swoje cielesne powłoki w naszym świecie, a ich istnienie przeniosło się do innego wymiaru. Nie brzmi to jak Zaświaty? Bo właśnie dla mnie tak brzmi. Mogą to sobie nazywać Otchłanią i powoływać się na jedynkę, ale ewidentnie widać jak to działa. W jedynce takich grzmotów, o zabijaniu postaci w naszym świecie i potem w innym świecie nie było. Kogoś zabito to nie żył i nie było nawet mowy o tym, żeby wrócił z Otchłani czy z jakiegoś innego wymiaru.

Mroczni Templariusze z ich mocą - pochodzącą (A TO NIESPODZIANKA!!!) właśnie z Otchłani - która czyni ich jedynymi wojownikami zdolnymi do całkowitego unicestwienia Cerebratorów oraz Overminda (...)

No ale chyba nie było mowy w jedynce o tym, że w Otchłani siedzą sobie jakieś ziomki, zbierają minerały i gaz i kiedyś mogą przyjść do naszego świata.
Ja to raczej zrozumiałem w ten sposób, że Mroczni pobierają moc z zakazanego źródła. Ze źródła, a nie z odrębnego świata do którego mogą trafiać istoty z naszego świata po śmierci (tak, po śmierci... albo jak wolisz: po zniszczeniu cielesnej powłoki w naszym wymiarze).

Edit: Nie chodzi o to, że "wszystko co robi SC2 jest złe". W poprzednich postach napisałem, że były niektóre rzeczy mi się podobały. Podstawkę (WoL), poza zakończeniem, uważam za udaną. Tychus jest moją ulubioną postacią całego SC2. Mechanika SC2 jest bardzo fajna (i podobna do SC1), muzyka też jest bardzo fajna (szczególnie Terran i Protossów z LotV) a także grafika i przerywniki filmowe. Po prostu fabuła... im głębiej w las tym gorzej.
« Ostatnia zmiana: Listopada 29, 2015, 12:25:31 pm wysłana przez Zardon » Zapisane
SirRaspberry
VIP
*
Wiadomości: 354


Krystal fan


« Odpowiedz #88 dnia: Listopada 29, 2015, 07:07:29 pm »

Zardon, kolega Ci w poście powyżej nawet wyjaśnił, że to nie są zaświaty a Ty dalej swoje.
No i w jedynce Cerebrate i Torrasque powracały ;).
BTW: Co z tą grą na ICC ?
Zapisane

And that's to say "thank you".
dunio1
VIP
*
Wiadomości: 37


« Odpowiedz #89 dnia: Listopada 29, 2015, 07:23:40 pm »

Cytuj
Zaś motywy, że trzy rasy w ten czy inny sposób będą musiały się sprzymierzyć przeciwko wspólnemu zagrożeniu, albo że będą musieli sięgnąć po jakąś starożytną potęgę, by pokonać większe zło, były w zasadzie oczywiste już od zakończenia Brood Wara.
Wystarczyło skończyć fabułę sc2 na kampani lotv. Protossi pokonali Amona, i zaczęli odbudowywać się. Jak dla mnie to był bardzo dobrze zrobiony koniec.
Zapisane
Strony: 1 ... 4 5 [6] 7 8 Drukuj 
« poprzedni następny »