StarCraft Area Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Lipca 16, 2024, 07:34:51 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
+  StarCraft Area Forum
|-+  Offtopic
| |-+  Dyskusje dowolne
| | |-+  Filmy (Moderator: oOldXman)
| | | |-+  Titan A.E.
« poprzedni następny »
Strony: [1] Drukuj
Autor Wątek: Titan A.E.  (Przeczytany 5098 razy)
Der_SpeeDer
Global Moderator
*****
Wiadomości: 343


Jaszczury GÓRĄ!


« dnia: Września 16, 2009, 12:20:54 am »

Film ów pojawił się na ekranach kin w roku 2000, i obejrzałem go jako uczeń podstawówki we Wrocławskim kinie. Obecnie wciąż mam do tej produkcji sentyment (nie mówiąc już o tym, że mam kasetę VHS z tym filmem), jako że jest to naprawdę wysokiej klasy film animowany SF, ze świetnymi komputerowymi efektami graficznymi połączonymi z tradycyjną animacją.

Fabuła Titana A.E. ma dość nietypowy i wstrząsający początek - film zaczyna się mianowicie zagładą naszej rodzinnej planety. Tak jest, w odległej przyszłości, w roku 3028, Ziemia została zniszczona przez agresywną rasę Drejów - eterycznych istot, samozwańczych strażników równowagi we wszechświecie, którzy uznali, iż rodzaj ludzki może w przyszłości stanowić dla nich zagrożenie. Tym, co sprowadziło do nas Drejów, był tytułowy projekt Titan - zaangażowani weń ludzie, którym przewodził profesor Sam Tucker, zbudowali niezwykle zaawansowany technologicznie statek kosmiczny, Titana. Kiedy Błękitna Planeta zostaje zniszczona, części Ziemian udaje się uciec na ewakuacyjnych statkach kosmicznych. Wśród uciekinierów znalazł się Sam Tucker, który odleciał na pokładzie Titana i ukrył statek. Od tamtej pory minęło 15 lat. Ludzie nie są jeszcze rasą wymarłą, ale ich rozwój zahamował się - zostali zepchnięci na margines, przemienili się w odizolowane bandy zaludniające tak zwane Kolonie Tułaczy (Drifter Colonies). Jedyną nadzieją ludzkości jest syn profesora Tuckera - Cale, który (choć sam jeszcze o tym nie wie) przenosi informacje na temat tego, gdzie znajduje się Titan. Ten statek, o ile wiadomo, ma moc odrodzenia ludzkości, Cale dołącza więc do kierowanej przez Josepha Corso (dawnego współpracownika Sama Tuckera) załogi, by na pokładzie statku Walkiria wyruszyć na poszukiwanie Titana.

Poza samym faktem, iż Titan A.E. rozpoczyna się mocnym akcentem w postaci zniszczenia Ziemi, fabuła tego obrazu zbytnio się nie wyróżnia - jest tu walka dobra ze złem, są bohaterowie dobrzy i źli, standardowe zwroty akcji, oraz ukrywający się pośród pozytywnych postaci zdrajcy. Całość podąża przez chwile zwątpienia i grozy, aż do szczęśliwego zakończenia. Niemniej, jest w Titanie A.E. coś, co pozwala naprawdę cieszyć się tym filmem. Jednym z takich elementów jest pewna epickość dzieła, cała wizja wszechświata przyszłości, z rozmaitymi przedstawicielami pozaziemskich ras, niestrudzona walka w imię wspólnego dobra, ogólnie rzecz biorąc - rozmach.
Inna rzecz to świetnie przedstawieni bohaterowie. Cale (w tej roli Jacek Kopczyński) to zuchwały, ale jednocześnie uzdolniony młodzian, zaradny i nie poddawający się, którego nie sposób nie lubić. Jest też Joseph Corso (Adam Bauman), typ charyzmatycznego przywódcy i człowieka, który wysoko stawia sobie honor. Preed (Krzysztof Zakrzeński) to obcy z rasy Akremian, mało subtelny cynik z ciętym jęzorem. Akima (Agnieszka Maliszewska) to nadobne, i jednocześnie bardzo zadziorne dziewczę, pomiędzy którym, a Cale'm, szybko zaczyna się rodzić uczucie. Inaczej jest z kolejną przedstawicielką rasy obcej - Stith (Joanna Kurowska), pyskatej, burzliwej, cechującej się wielkimi... dolnymi kończynami (serio). Całość uzupełnia Gune, kolejny nieludź, tym razem typ roztargnionego i lekko zwariowanego profesorka. Są też rozmaite postacie poboczne, i wreszcie Drejowie - zawsze wiszący nad bohaterami jak fatum, nieludzcy, o lodowatej fizjonomii (ba, oni przecież składają się tylko z czystej energii), wyprani z uczuć - można by rzec, wymarzony materiał na tych złych bohaterów.
Wreszcie, najjaśniejszym chyba punktem Titana A.E. jest oprawa audiowizualna. Postacie i wnętrza są zrobione z użyciem tradycyjnych metod animacji, lecz wszelkiego rodzaju statki kosmiczne, ciała niebieskie i inne tego typu elementy, są wykonane z użyciem grafiki komputerowej. Efekt końcowy zaś jest powalający - istnym majstersztykiem w sferze jakości animacji jest końcowa scena gonitwy w Lodowych Pierścieniach Tigrina. Może z nią chyba tylko konkurować sekwencja zniszczenia Ziemi na początku filmu - widok jest naprawdę dramatyczny. Twórcy filmu zatrudnili nawet ekipę specjalistów i uczonych, aby na podstawie ich wiedzy stworzyć możliwie jak najbardziej prawdopodobny obraz zniszczenia Błękitnej Planety.
Muzyka zaś, to po prostu klasa sama dla siebie - obecnie w filmie utwory rockowe są niesamowicie miodne i choć idealnie wpasowują się w opowieść, to słucha się ich również z wielką przyjemnością jako same utwory.

Jest zgrabnie skonstruowana fabuła, sympatyczne postacie, olśniewające wrażenia audiowizualne, motyw walki dobra ze złem, sceny walk, sceny pościgów, zwroty akcji, akcenty humorystyczne (tekst Stith "Cóż, koledzy... fajnie było?" wygłoszony po utracie ostatniego działka na Titanie, do dziś powoduje uśmiech na mej twarzy, podobnie jak scena z Akimą w boksie niewolników), rozmach, a wszystko to zwieńczone ładnym happy endem - czego można chcieć więcej?
Poza tymi dodatkowymi minutami filmu (ten trwa niestety trochę za krótko - półtorej godziny), chyba niczego.
Zapisane

"Mów mądrze do głupca, a nazwie cię idiotą"

Eurypides
Mardok
VIP
*
Wiadomości: 111



« Odpowiedz #1 dnia: Września 16, 2009, 10:26:16 am »

Oglądałem ten film, podobał mi się, ale nie zapamiętałem go aż tak pięknie jak ty. Fabuła była dość ciekawa, zaintrygowała mnie. Grafika była też całkiem dobra.
Zapisane


"Jeżeli przeciwnik gra somewhat 3 Gate 1 base all-in, nie techuj na siłę."
Rafikozor
Strony: [1] Drukuj 
« poprzedni następny »